wtorek, 24 stycznia 2012

Metafora zimy

Znowu śnieg ? Doskonale rozumiem, mam tego świadomość, że jest zima, ale to dość dziwne... śnieg, brak śniegu, śnieg, brak śniegu i z zaskoczenia znowu śnieg. Szkoda, że padało w nocy. Lubię to uczucie, gdy obserwuję jak płatki śniegu spadają na ziemię, a ja siedzę sobie przy oknie, koło grzejnika jest mi ciepło, bardzo ciepło piję herbatę, chociaż i bez niej jest dobrze :) Ostatnio zima na prawdę mnie zadziwia, przychodzi i odchodzi.. nie umie się na stałe(te kilka miesięcy) 'zadomowić'... z kimś mi się to kojarzy. Ucieka i wraca, wraca ucieka, czy taka jest kolej rzeczy? A jak się czują w tej sytuacji ludzie, który są jej zależni ? Na pewno nie jest im lekko. Teraz rozumiem. Tak właśnie na tak błahym przykładzie obecnej pory roku zaczęłam rozumieć żal, brak zaufania od innych w tamtym czasie. Nie chcę nic obiecywać, bo nie wiem czy uda mi się dotrzymać tego o czym piszę. Nadal jestem taka jak tegoroczna zima, czy to już za mną? Zaczynam sobie radzić, już nie uciekam... Przepraszam.

4 komentarze:

  1. Dzięki za pomoc w związku z doborem studiów <3
    Zapraszam na nowy post! <3

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja nie mam sniegu :-( chcę, aby spadl... Dzieki za komentarz, zapraszam na nowa notke ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja już mam dość zimy i czekam na lato <3
    Zapraszam do obejrzenia moich stylizacji: http://violinstyle.blogspot.com/
    Jeśli Ci się spodobają to proszę dodaj mnie do obserwowanych przez Google.
    Chętnie się odwdzięczę :)
    Pozdr,
    Joanna z www.violinstyle.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. lato lato lato! i będzie pięknie ;)

    zapraszam do mnie ;)

    OdpowiedzUsuń